Komers mieliśmy w czerwcu, a dokładniej 14. ;) Miałam dosyć "bogaty" naszyjnik, więc jeśli chodzi o kolczyki to postawiłam na najzwyklejsze, dość małe złote (pozłacane) kuleczki i skromną bransoletkę na czarnym rzemyku. Niestety, nie było to prawdziwe złoto, więc jak przyszłam z komersu i zdjęłam to wszystko zobaczyłam, że ze złota zrobiło się coś bliżej nieokreślonego, pomarańczowego. Po prostu ta farba zeszła - czego można było się spodziewać po kolczykach za 4 zł xDD
Nie potrafię wyjść z domu bez kolczyków, a że bardzo lubię małe, wkręcane kuleczki, to postanowiłam "naprawić" te odbarwione z komersu. Jak już zrobiłam kolczyki, stwierdziłam, że jest to dobry pomysł na bransoletkę.
Tak oto z podobnych kolczyków jak te:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz